poniedziałek, 12 sierpnia 2013

#4 Harry | cz 4

Obudziłam się około 10 rano. Nic nie pamiętałam z wczorajszego dnia. Za bardzo bolała mnie głowa, nie wiedziałam nawet gdzie dokładnie jestem. Nie zastanawiając się zeszłam na duł, do kuchni przyciągnął mnie zapach tostów. Byłam bardzo głodna więc nie trudno było mnie tam ściągnąć.

-Dzień dobry, [T.I] ! - Uśmiechnął się Harry
-Cześć. Co ja tu robię? Nic z wczoraj nie pamiętam. W dodatku strasznie boli mnie głowa...
-To dosyć długa i nie przyjemna historia, opowiem ci później.
-No dobra.. To daj mi chociaż tosta - zaczęłam się śmiać
-No nie wiem, nie wiem. A zasłużyłaś? 
Podeszłam do niego i złożyłam mu słodki pocałunek na ustach.
-No mam nadzieję, że zasłużyłam
Uśmiech nie znikał mi z twarzy.
-Niech ci będzie
-Dziękuję
Wzięłam z talerza tosta a po chwili już go nie było
-Może wybierzemy się na jakieś zakupy? - Zapytał Loczek
-Jak chcesz, ale liczę że zajrzymy do MCDonalda
-Nie jestem w stanie ci odmówić, więc zgoda

Poszliśmy do czarnego BMW chłopaka i pojechaliśmy do galerii.
Opowiedział mi cały wczorajszy dzień a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Harry. Ja nie mogę wrócić do mojego mieszkania. Mogę zostać u ciebie do puki nie znajdę innego?
-Czuj się jak u siebie w domu - uśmiechnął się
-Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
...
-Wysiadaj, już jesteśmy
-Okej
-Wybierz sobie co tylko chcesz, ja za wszystko płacę
-Ale ja nie mogę cię tak wykorzystywać, już i tak wiele dla mnie zrobiłeś
-Albo ty sobie coś wybierzesz albo ja to zrobię- powiedział śmiejąc się pod nosem


Zakupy zajęły nam dwie godziny, nie miałam już na nic siły ale wiedziałam że najgorsze jeszcze przede mną. Musiałam iść do domu po rzeczy które tam zostawiłam.
-Nie, ja nie mogę tam wejść. To za bardzo boli...
-Dobrze. Daj mi klucz, ja pójdę a ty tutaj poczekaj 
Wysiadł z samochodu po czym zniknął w cieniu kamiennicy...

Czekałam już jakieś 20 minut, zaczęłam się niecierpliwić 
Jeśli za 5 minut go nie będzie idę tam. Pomyślałam


Już miałam wychodzić gdy wyszedł z 2 reklamówkami.

-Nareszcie. Już chciałam tam iść - uśmiechnęłam się
-Oj tam, oj tam. Aż tak długo tam nie byłem.
-Dobra. Wracajmy już
-Zawieźmy to wszystko bo już nic się już nie zmieści do samochodu
-Hahaha.. Śmieszne 

W domu Harrego czułam się bardzo dobrze, nie martwiłam się już moją pracą i dawnym życiem.

Podszedł do mnie Loczek, objął w tali i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek.
-[T.I] kocham cię - wyszeptał
-Ja ciebie też - uśmiechnęłam się
-Przebierz się pójdziemy na spacer
-Ale...  - Nie dał mi dokończyć
-Nie ma żadnego ''ale''. Nie przyjmuję odmowy - uśmiechnął się
-Mówiłam ci już że masz śliczne dołeczki na policzkach?
-Nie ale miło to od ciebie słyszeć. Nie zmieniaj tematu!
-Eh... A nie wolał byś zaprosić przyjaciół? Spędzilibyśmy miło wieczór. Proszęęę...
-Zadzwonie po Louisa, tylko on jest teraz w Londynie.
-Okej. Chętnie poznam twojego przyjaciela


Pół godziny później przyjechał Tomlinson.
-Część Harry!
-Lou!
-Oo.. a co to za śliczna dziewczyna?
-[T.I], miło mi cię poznać - szeroko się uśmiechnęłam
-To może ja pżyniose coś do picia - wtrącił się Harry
-Sok marchewkowy poproszę. jestem tu już jakieś 2 minuty a ty jeszcze mi go nie przyniosłeś - zaczął się śmiać.
-To.. spotykasz się z Harrym?
-Tak jakby...
-Ale mu zazdroszczę, takiej ślicznej dziewczyny nie poznaje się byle gdzie.

-Louis! Nie ma soku marchewkowego! - dobiegł głos Loczka z kuchni
-Jak mogłeś! Nie kupiłeś soku?! Wychodzę! - zaczął się śmiać i wyszedł trzaskając drzwiami.

-No więc jak tam 1 spotkanie z Lou?
-Fajnie. Mówił że zazdrości ci dziewczyny
-Ja też sobie zazdroszczę dziewczyny - wyszeptał mi do ucha

W pewnym momencie drzwi otworzyły się.

-Mam! Sok marchewkowy!
-No widzisz już nie masz się czym martwić, a gdzie zostawiłeś Kevina?
-Kevin? O kurwa... Kevin!? Gdzie jesteś?
-Jak przyszedłeś to już go nie było - wtrąciłam się
-Keeeevin!
-A wyjąłeś go z klatki? - zapytał podejrzliwie Harry
-Yyy... zaraz wracam...

Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-On jest naprawdę śmieszny i.... nieogarniętny
-Słyszałem! - krzyknął spod drzwi.


Po godzinie znowu wszedł Louis ale tym razem z Zaynem, Liamem i Niallem
-Patrzcie kogo przyprowadziłem... - powiedział z dumą w głosie
-Hej. Jestem [T.I] - powiedziałam rozsyłając im promienne uśmiechy
-[T.I], nowa dziewczyna Hazzy
-Harry! Harry!
-Louis? 3 raz w ciągu dnia? Masz Kevina?
-Niee, mam kogoś innego!
-Kogo?
-Chodź! Zobaczysz
-Zaraz naleje ci soku i przyjdę

Po około 2 minutach wszedł do salonu
-Chłopaki? Co wy tu robicie?
-Przyjechaliśmy poznać twoją nową dziewczynę - odpowiedział mulat