sobota, 10 sierpnia 2013

#3 Harry | cz. 3

  Następnego dnia przeglądając co dzieje się w internecie zobaczyłam artykuł na jakimś portalu plotkarskim "HARRY STYLES SPOTYKA SIĘ Z PROSTYTUTKĄ!". Zamurowało mnie, nagle się rozpłakałam. Byłam naprawdę zakochana w tym chłopaku, ale wszystko było już przekreślone. Czułam, że muszę o nim zapomnieć. W pewnej chwili rzuciłam lusterkiem o ścianę. Roztrzaskało się na małe kawałeczki, po czym wzięłam jeden kawałek, ten największy i przejechałam nim sobie po ręce. Strasznie bolało, ale czułam ulgę. Nie mogłam nad sobą zapanować. Zaczęłam walić w ekran komputera moimi szpilkami. Tymi w których poznałam jego. W pewnej chwili usłyszałam pukanie do drzwi, nie otworzyłam. Nie chciałam nikogo widzieć. Nagle otworzyły się, wszedł Loczek, mina mu zrzedła. Łza zakręciła mu się w oku widząc mnie w tym stanie, zapłakaną na zakrwawionej kanapie.
-[T.I]! Co ty robisz?!
-A co mi innego pozostało w tej sytuacji? - zaczęłam krzyczeć.
-W jakiej sytuacji?
-Nie widziałeś? Masz internet w telefonie?
-Mam.
-Daj mi swój telefon, zaraz Ci pokaże czemu to robię!
Zaczęłam grzebać w jego telefonie w pewnym momencie pokazałam mu artykuł.
-Co to ma ku*rwa być?! - zaczął krzyczeć.
-Ja, ja nie potrafiłam Ci tego powiedzieć...
Nic nie mówiąc wybiegł z mieszkania.


~*~

Minął tydzień, od tego czasu go nie widziałam. Myślałam, że go już nigdy nie spotkam. Nie wytrzymywałam bez niego czułam, że nie mogę tego dłużej ciągnąć. Miałam już plan jak to zakończyć. Najpierw napisałam list:

"          Drogi Harry!
 Nie mogłam już dalej żyć bez Ciebie. Moje życie stało się puste i nic nie znaczące.
Musiałam to zrobić. Wybacz, że przeze mnie wszyscy o tobie plotkowali. Ja tego nie chciałam. 
Pamiętaj, że zawsze Cię kochałam i będę kochać nawet gdy już mnie nie będzie.

                                                                                                                          [T.I]"


List położyłam na stole. Wyszłam na balkon, było strasznie zimno ale nie przejmowałam się tym. Przeszłam przez barierki. W pewnym momencie usłyszałam otwierające się drzwi od mojego mieszkania.
Wszedł on.
 
-[T.I] Co ty robisz?
-A nie widzisz, robię to co powinnam zrobić już dawno! - Wykrzyczałam a łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
-Nie rób tego! Pomyślałaś chociaż o mnie? 
-Tak pomyślałam. Na stole jest list, to powinno Ci wystarczyć!
Wziął kartkę po czym spojrzał na mnie z minom zbitego szczeniaka.
-Nie odzywałeś się cały tydzień! Co miałam o tym myśleć?
-Ale ja...
-Co ty? Ty? Masz cudowne życie, wspaniałych przyjaciół! A ja? Ja nie mam nikogo. Moi rodzice się ode mnie odwrócili, przyjaciele i cała rodzina.
Nie odezwał się w ogóle.
- No więc, czemu to robisz. Po co przyszedłeś?!
-Bo Cię kocham! Zrozumiałem to zaraz po tym jak wybiegłem z twojego mieszkania ale było mi wstyd Ci się pokazywać po tym wszystkim - powiedział ze łzami w oczach.
-Ale ja jestem zwykłą szmatą, dziwką, kurwą... - chciałam wymieniać dalej ale mi nie pozwolił
-Nawet tak nie mów, jesteś wspaniałą dziewczyną!
-Mówisz tak tylko dlatego żeby mnie pocieszyć...
Dopiero wtedy zrozumiałam, że nadal stoję za barierkami
-Wchodź szybko do środka bo zaraz zamarzniesz..
-Po co? Przecież jestem nikim w porównaniu do Ciebie, więc najlepiej sobie idź!
-Albo wejdziesz sama albo Cię z wyciągnę..!
-No dobra...
Próbowałam wejść na balkon ale... poślizgnęłam się. W ostatniej chwili złapał mnie za rękę i wciągnął.
Szybko się do niego przytuliłam...
-Obiecaj mi, że nigdy więcej tak nie zrobisz!
-No nie wiem... - zaczęłam się z nim droczyć


A teraz powiedz co się stało że jesteś... no wież...
-Dziwką?
Nic na to nie odpowiedział
-Gdy miałam 16 lat poznałam chłopaka w którym od razu się zakochałam, niestety on mnie tylko wykorzystał. Kazał mi pracować w burdelu, szantażował mnie że zabije moją siostrę. Do dzisiaj to robi. Chciałam z tamtąd uciec już kilka razy ale się bałam. Moja siostra to jedyna osoba która mi został na tym świecie. To ona zawsze mnie pocieszała. Codziennie do niej dzwoniłam, żeby się wyżalić na tą pracę...
-To smutne - odezwał się Harry
Zaczęłam znowu płakać wtulając się w bluzę chłopaka.
-Ojej przepraszam, zniszczyłam Ci bluzę.
-Nic nie szkodzi - uśmiechnął się
Odwzajemniłam uśmiech nie odzywając się
-Pomogę Ci...
-Jak?
-Pójdziemy z tym na policję...
-Nie! Nie na policję!
-To jak masz zamiar inaczej to skończyć?
-Nie wiem - powiedziałam poddanym głosem.
-Nie wymigasz mi się, idziemy i koniec! - powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu
Wziął mnie za rękę i wsiedliśmy do samochodu. W około 20 minut dojechaliśmy na komisariat.
Złożyłam zeznania już nie bojąc się byłego chłopaka. Wiedziałam, że Harry jest przy mnie.

Po wszystkich formalnościach pojechaliśmy do Harrego. Nie chciałam na razie wracać do mojego domu. Wiązało się z nim tyle przykrych wspomnień. Przed jego domem siedziało pełno paparazzi, nie wiedziałam co robić. Byłam przestraszona
-Znowu spotykasz się z dziwką? - zapytał reporter
-To nie jest żadna dziwka! Jeszcze raz ktoś o niej tak powie to...!
-Harry... chodź już... - powiedziałam tak cicho, że tylko on usłyszał.
-Proszę odpowiedzieć na kilka pytań - znowu zaczął jakiś facet z redakcji..
-Chodź. Proszę Cię!
-Dobrze. - zaczął się przepychać przez tłum fotografów.

Wchodząc do domu znowu rozpłakałam się jak dziecko, to była za dużo jak na jeden dzień.
-Dam Ci jakieś ciuchy na zmianę i położysz się u mnie w sypialni - powiedział zatroskany
-Dobrze...
-To powinno być dobre.
-Dziękuję Ci za wszystko- próbowałam się uśmiechnąć ale nic z tego nie wyszło.
Poszłam do jego sypialni po czym od razu zasnęłam.

Nagle obudziłam się około 5 nad ranem bardzo przestraszona. Miałam sen, był straszny. Zeszłam na duł szukając Loczka. Leżał na kanapie w salonie, szkoda mi było go budzić ale za bardzo się bałam.
-Harry... Harry.. Wstawaj
-Co?.. Co się dzieje? - zapytał zaspany.
-Miałam straszny sen, z moim byłym... Dopadł mnie i... reszta nie przeszła mi przez usta
-Połóż się obok mnie, może zaśniesz.
-A nie mógłbyś pójść ze mną na górę? Tam jest więcej miejsca...
-Okej, jak chcesz - uśmiechnął się do mnie

Weszliśmy do sypialni. Położyliśmy się na łóżku, on szybko zasnął ale ja nie mogłam. Bałam się, w końcu zasnęłam przytulona do jego pleców.


#2 Harry | cz. 2

W końcu zasnęłam.
Z głębokiego snu wybudziło mnie pukanie do drzwi.
Pomyślałam, że tylko jakiś kompletny idiota przychodzi w odwiedziny o tej poże.
Otworzyłam. To był on, mój wybawca.
-Co ty tu robisz?
-Nie mogłem wytrzymać, musiałem Cię zobaczyć.
-Człowieku jest 3 w nocy, pojebało Cię?!
-Przepraszam, jak chcesz to mogę sobie iść - powiedział ze smutkiem wymalowanym na twarzy.
-Jak już przyszedłeś to zostań.
Zaprosiłam go do salonu. Rozsiedliśmy się na kanapie poczym rozpoczęłam rozmowę.
-No więc, co Cię do mnie sprowadza?
-Poprostu chcialem Cię zobaczyć- powturzył
-No dobraaa. Opowiedz coś o sobie- powiedziałam uśmiechając się.
-Mam na imię Harry. Jestem członkiem...
-Dobra, dobra... to już mówiłeś. Jak masz na nazwisko bo nie do końca pamiętam...
-Styles
-Styles, Harry Styles..  Ymm... fajnie to brzmi . Uśmiechnęłam się.
-To teraz ty się przedstaw.
-No więc. Za krutko Cię znam.
-Ostrożna jesteś, szkoda, że tak nie uważasz na chodniku - zaczęliśmy się śmiać.
-To.może obejrzymy jakiś film?
-Noo... dobra.
Wybrałam bardzo nudną komedię romantyczną na kturej bardzo szybko zasnęłam.
Gdy się obudziłam leżałam wtulona w chłopaka. Nie ukrywam, że było to bardzo przyjemne. Leżałam tak aż sie obudził.
-Oj, przepraszam...
-Nic się nie stało - uśmiechnęłam się po czym pocałowałam go w policzek aby rozwiać jego wątpliwości.
Gadaliśmy jeszcze przez 15 minut po czym zaprosił mnie do jakiejś restauracji na śniadanie.
Gotowi zeszliśmy na duł do taksówki. Gdy byliśmy już najedzeni poszliśmy do parku, usiedliśmy przy fontannie. Zaczęliśmy się śmiać z wszystkiego a zarazem niczego. Nie zwracaliśmy uwagi na ludzi którzy się na nas gapili.
W pewnym momęcie mnie pocałował, odwzajemniłam pocałunek.
Siedzieliśmy tak dopuki zabrakło nam tchu . Wruciłam do domu sama, Harry chciał mnke odprowadzić ale mu nie pozwoliłam.