środa, 21 sierpnia 2013

#6 Harry | cz. 6

Harry wszedł zmartwiony na salę.
-Coś się stało?
-Ja...
-No mów!
-Jestem w ciąży!
-Co? Nie, to nie może być prawda.!
-Aha? Jeszcze godzinę temu zarzekałeś się że mnie kochasz. A teraz mnie najlepiej zostaw samą z dzieckiem. Daj chociarz na skrobanę to będzie po sprawie. Ty zapomnisz o mnie a ja o tobie. Pasuje?
-Nie.
- Jakto nie? - zapytałam zdziwiona
-Kocham cię dalej i chcę abyś urodziła to dziecko.
-Naprawdę?
-Oczywiście. I muszę ci coś powiedzieć.
-Co?
-To co powiedziałem przez telefon... to, to nie było naprawdę, ja o tobie tak nie myślę.
-Daj mi czas do jutra, muszę to wszystko przemyśleć.
-Dobrze..
-A teraz wracaj już do hotelu, muszę odpocząć. A i masz nie odstępować Louisa na krok, będę czuła się pewniej - zaczęłam się śmiać
-Dobrze, przepraszam... - wyszeptał całując mnie w policzek.
Minęły trzy dni, Harry codziennie do mnie dzwonił upewniając się że wszystko jest w pożodku, wybaczyłam mu, nie byłam w stanie postąpić inaczej. Codziennie czułam że moje serce tęskni za nim coraz bardziej.
Mijały miesiące a ja nie mogłam się z nim zobaczyć, jego głos mi już nie wystarczał. Byłam w ósmym miesiącu. Mój brzuch stawał się coraz większy, przestawałam radzić sobie sama. Potrzebowałam pomocy.
Do końca trasy koncertowej Harrego zostały już dwa dni, miałam nadzieję że ten czas szybko mi zleci. I tak właśnie się stało. Usłyszałam dźwięk przekręcania się klucza w zamku w drzwiach. To był on. Przywitałam go szerokim promiennym uśmiechem.


-[T.I]! Tak się stęskniłem...
-Ja też
-Jak się czujesz..?
-D-dobrze...
-Napewno ? Nie wyglądasz jakbyś się dobrze czuła - powiedział ze zmartwienien wymalowanym na twarzy
-No dobra, czuje się średnio...
-No w to jeszczę mogę uwieżyć
Usiedliśmy na kanpie, włączyliśmy jakąś komedię. Czułam się straszbie. Bolał mnie brzuch, ledwo stałam na nogach.
-Harry! Zadzwoń po pogotowie! Strasznie bolii...! - zaczęłam krzyczeć.
Po dziesięciu minutach leżałam na sali w szpitalu.
Na salę weszła moja lekarka, miała dziwną minę. Nie mogłam rozszyfrować czy jest szczęśliwa, smutna czy może zawiedziona. Nie wiedziałam.
-Pani doktor, wszystko w pożądku?
-Ah.. [T.I]... To smutne.
-Co się stało!
-Poroniłaś, przykro mi..
-Nie! To nie może być prawda!
-Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale nie udało się.
-Mogę zostać sama? - mówiąc to łzy spłynęły mi po policzkach
-Tak, oczywiście.
Siedziałam sama w jakiejś pustej sali, myślałam co by było gdybym nie poznała Harrego. Właściwie to wiedziałam, dalej byłabym dziwką i też wkońcu bym wpadła.
W pewnej chwili wszedł chłopak, miał minę która mówiła "mam takiego doła że nic mi nie pomoże." Moja była nawet podobna.
-Jak się czujesz?
-A jak mam się czuć? Straciłam dziecko!
-Wszystko się ułoży, zobaczysz. Jestem przy tobie.
-Nie jestem tego pewna, napewno nic mi się już więcej nie ułoży.
-Nawet tak nie mów...
-Eh.. mam nadzieję że to co mówisz to prawda
-Napewno - wyszeptł całując mnie w policzek.
~*~
Minęło pare miesięcy, wszystko układało się jak dawniej. Imprezy, koncerty, poprostu szalone życie. A co najlepsze z Harrym. Czułam się z nim taka szczęśliwa. Pewnego dnia strasznie źle się poczułam, poszłam szybko do apteki. Kupiłam test ciążowy. Po zrobieniu go byłam zszokowana, to znowu się działo. Znowu byłam w ciąży.
-Harry... chodź szybko!
-Co?
-Popatrz.. 
Dając mu test popuściłam łzę która spłynęła mi po policzku.
-O kurwa... To nie może być prawda..
-Nie cieszysz się?
-Cieszę. Najbardziej na świecie.
-Nie wyglądasz.. - powiedziałam ze zdziwioną miną.
-Nie wyglądam, wiem. Bo boje się że stanie się to samo.
-Napewno nie.
~*~
Minął rok. Na świecie była już nasza córeczka. Chrzestnymi zostali oczywiście Louis i Eleanor. Byliśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie. Mała miała oczy, loczki i dołeczki po Harrym a resztę po mnie. Byliśmy z nien tacy dumni.
Nie łatwo to opisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz