Takie to jest straszne że nawet nie warto komentować?
Chciałabym znać waszą opinię ♥
_________________________________________________________________________________
Jak zwykle siedziałam w ostatniej ławce z przyjaciółką [I.T.P]. Plotkowałyśmy, śmiałyśmy się i gadałyśmy o chłopakach. Nauczycielka udawała że nas nie widzi. Miała już dość upominania nas bo wiedziała że itak nie posłuchamy.
Byłam najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Mogłam mieć każdego chłopaka, wystarczyło kiwnąć palcem i każdy był mój, każdy poza jednym. Nowy w szkole, przystojny, brązowe włosy, niebieskie oczy. Ideał.
Gdy przechodił korytarzem słychać było westchnienia innych dziewczyn. Był tajemniczy, ale dodawało mu to punktów do doskonałości. Właśnie to mnie w nim pociągało. Nikt nie znał jego imienia. Dowiedziałam się tylko że ma ze mną angielski, matematykę, wf, biologię i historię.
-[T.I]! Koniec lekcji, chodź!
-Co ? A tak, koniec lekcji, okej chodź!
-Eh.. znowu myślisz o tym chłopaku?
-Czemu on na mnie wogule nie zwraca uwagi?
-Nie wiem. Może nie jesteś w jego typie..
-Wiesz dobrze że każdy chłopak zrobił by wszystko żebym się do niego chociarz słowem odezwała.
-No wiem.. ale on nie..
- I to mnie dołuje.
-Dobra, chodź na następną lekcję.
-Okej. Co teraz mamy?
-Ty masz wf.
-Okej, a ty?
-Hiszpański.
-O, to życzę powodzenia - zaczęłam się śmiać
[I.T.P] miała zawsze problemy z panem od hiszpańskiego. Uwziął się na nią od pierwszej klasy.
Przebierałyśmy się w szatni, gdy w pewnym momęcie weszła nauczycielka.
-Dziewczęta! Dzisiaj dzielimy salę z chłopakami. Wy na połowie pogracie w siatkówkę a oni na drugiej w piłkę nożną. Pod koniec lekcji podzielimy was na dwie grupy i zagracie z chłopakami.
-Bla bla bla.. - powiedziałam po cichu do którejś z dziewczyn.
-Heh, zgadzam się.
Podczas rozgrzewki wogule nie mogłam się skupić na ćwiczeniach. Obok mnie stało największe ciacho w szkole.
Pograłyśmy chwilę z dziewczynami w siatkókę poczym zostaliśmy podzieleni na grupy.
-[T.I]! Jesteś w drużynie z Louisem.
Wskazała palcem na przystojniaka. Aaa.. więc ma na imię Louis... pomyślałam
-Hej - powiedziałam przerywając ciszę.
-Cześć - odpowiedział od niechcenia.
Doszło do nas jeszcze kilka osób, po czym rozpoczęliśmy grę. Strzeliłam dwie bramki, wszyscy byli bardzo przejęci że tak dobrze gram w piłkę. Wszyscy poza jedną osobą, Louis stał wpatrzony w okno jakby nic go nie obchodziło. On też bardzo dobrze grał.
Pod koniec lekcji nauczyciele dali nam zadanie. Ponieważ za dwa dni mieliśmy wyjechać na tydzień do hiszpanii dobrali nas w pary. Lista miała zostać wywieszona na tablicy ogłoszeń.
Jeśli mam pomyśleć że będę musiała spędzać czas z jakimś głupim chłopakiem albo dziewczyną żeby opisywać cały spędzony dzień to aż mi się na wymioty brało.
Po dzwonku sprawdziłam listę. Zamurowało mnie. Miałam być z Louisem Tomlinsonem w parze.
-[I.T.P]! - zaczęłam krzyczeć do dziewczyny
-Co? Po co tak krzyczysz?
-Widziałaś listę?
-Tak, jestem z Mattem
-A ja z Louisem!
-Który to?
-Eh... tak ma na imię ten chłopak...
-Aaa... to masz szansę się do niego zbliżyć - powiedziała uśmiechając się głupio
-Yhy...
Wypowiedziałam te słowa równo z dzwonkiem.
-Ostatnia lekcja. Mamy ją razem?
-Tak, plastyka.
-Super! Chodź!
-Ide, ide.
~*~
Wieczorem zaczęłam się pakować, chciałam wziąść całą szafę ale nie zmieściło by mi się tyle ubrań do trzech walizek.
-Pomuc ci? - dobiegł głos mamy z kuchni
-Nie dzięki!
Zaczęłam znowu przebierać w stercie ciuchów. W pewnym momęcie usłyszałam sygnał wiadomości w telefonie. Nigdy wcześniej nie widziałam tego numeru, byłam ciekawa. Po przeczytaniu wiadomości nie mogłam uwierzyć w to co czytam.
"Spotkajmy się pod kinem o północy. Będę czekał. Louis ;) "
Do określonej godziny zostało zaledwie pare minut. Bardzo późno przeczytałam sms'a.
Cicho wymknęłam się z domu tak żeby nikogo nie obudzić, nie chciałam aby rodzice dowiedzieli się że szlajam się po mieście o tej poże.
Ubrana w zwykłe dżinsy, trampki i bluzę ruszyłam w kierunku kina. Zobaczyłam tam chłopaka, to był Lou.
-No, no. Liczyłem że się dla mnie bardziej wystroisz - powiedział zaczepnym głosem.
-Nie przesadzaj. Nie zaprosiłeś mnie przecierz na żadną impreze.
-A skąd wiesz? Może pójdziemy do jakiegoś klubu. Chociarz nie. Nie wezmę cię nigdzie w takich ciuchach. Przewidziałem to więc trzymaj.
-Co to?
-Ciuchy w których możesz się normalnie pokazać.
-A kto powiedział że gdzieś z tobą idę?
-Jak to kto? Ja - zaczął się uśmiechać.
-Nie dzisiaj, proszę cię.
-Eh... z wami dziewczynami.
-Zamknij się!
Odwracając się na pięcie zaczęłam iść w przeciwną stronę.
-No nie obrażaj się. Odprowadzę cię.
-Jak już musisz...
-Tak! Muszę!
Szliśmy w milczeniu przez około dziesięć minut.
-Już jesteśmy - powiedziałam przerywając niezręczną ciszę.
-Trochę szybko doszliśmy.
Spojrzałam mu głęboko w oczy, wzrok miał uwodzicielski.
-Masz piękne ocz...
Nie pozwalając mi dokończyć pocałował mnie w usta. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieję ale po chwili zdałam sobie sprawę z tego co właśnie robiłam.
-To widzimy się jutro partnerko - wyszeptał odchodząc.
Szybko zniknął gdzieś w cieniu ulicy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz